“Wykonuję bardzo nietypowy zawód, tórego większość ludzi mi zazdrości a niewielu rozumie” napisała w pierwszym zdaniu swojej książki pt. “Koci detektyw” brytyjska behawiorystka – Vicky Halls. Bardzo mi się to zdanie spodobało, bo obrazuje stosunek społeczny do zawodu behawiorysty.

z Mimi, jedną z moich podopiecznych,
Wrocław, 2020

W wielkim skrócie behawiorysta jest specjalistą od zwierzęcych emocji. Można go porównać w tym zakresie do ludzkiego psychologa. Jest też terapeutą w relacji z opiekunem problemowego zwierzęcia. Czasami coachem. Bywa adwokatem zwierzęcia (jak mówi Andrzej Kłosiński, dyrektor COAPE Polska). Poza wiedzą, muszą stać za nim praktyczne umiejętności i najlepiej – doświadczenie ale także pasja.

Ale jest kimś jeszcze… Bazuje na wiadomościach z kilku dziedzin nauki: psychologii, biologii, etologii… które ma za zadanie wziąć pod uwagę, aby pomóc psu czy kotu w jego problemie: zdiagnozować go i wdrażając terapię zmienić negatywne emocje w pozytywne.

na przejściu granicznym
izraelsko-jordańskim, 2013 r.

Behawiorysta jest wreszcie łącznikiem między zwierzęciem i człowiekiem, ale ciężar jego pracy nie rozkłada się po połowie. Powinien być ambasadorem zwierzęcia w jego relacjach z opiekunem i przybliżyć człowiekowi możliwe powody zachowania. Skoro bowiem pojawiają się problemy w behawiorze – istnieje ich powód, który najczęściej bierze się z niezrozumienia na jakiejś płaszczyźnie między odmiennymi gatunkami – zwierzęciem i człowiekiem.

Bywa edukatorem. To jedna z funkcji w której dobrze się czuję. Nie zdarzyła mi się dotąd konsultacja, pozbawiona tego elementu przekazywania wiedzy. Poza spotkaniami z opiekunami można ją także spełniać poprzez publikowanie artykułów, prowadzenie bloga, szkolenia prowadzone lokalnie w formie wykładów czy seminariów lub webinary, a także online’owe kursy czy spotkania na żywo, co i ja czynię.

Behawiorysta jest też trenerem – elementem spotkania z Opiekunem nierzadko jest potrzeba demonstracji zalecanego ćwiczenia ze zwierzęciem, które ma za zadanie poprawić problematyczne zachowanie bądź wpłynąć pośrednio na lepszy nastrój. Znajomość procesów uczenia się zwierząt, technik i narzędzi pracy, umiejętność dobrania motywacji dla danego psa czy kota leży również w kompetencjach specjalisty od zachowania.

z Romą, pod Wrocławiem

Każdy z nas pracuje inaczej. Mamy jako behawioryści inne doświadczenia, wzorce, wyrośliśmy z innych środowisk. Odróżniają nas obszary zainteresowania, ambicje czy możliwości. Niemnie jednak cel, jaki moim zdaniem powinien przyświecać każdemu behawioryście to – “nie szkodzić”. A co za tym idzie – odrzucić metody awersyjne i skierować się w stronę pozytywnych sposobów pracy z psem, kotem, koniem, papugą….

Teoria dominacji dawno już legła w gruzach*, jako nieadekwatna i nieskuteczna. Zatem powielanie jej wobec dowodów naukowych na jej szkodliwość uważam za nieetyczne.

Opiekun może wybrać, z jakim behawiorystą chce mieć do czynienia, który jest dla niego autorytetem i czemu właśnie jemu powierzy poprawę samopoczucia pupila czy naprawę relacji ze zwierzęciem.

Warto poświęcić chwilę, aby poznać terapeutę, poprzez jego pracę, bo skoro ma być pomocny w trudnej sytuacji należy mu zaufać i wdrożyć jego zalecenia. Bez pracy ze strony opiekuna wsparcie nawet najlepszego behawiorysty okaże się nie możliwa. A skoro nie chodzi o puste działania, szczerze zachęcam do takich poszukiwań.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *